Widzimy fragmenty całości myśląc, że nic raczej już poza tym nie ma, bo kto by się przejmował atomami i światem materii, która jest, ale której nie dostrzegamy, nie odczuwamy?
Nawet na zdjęciu, które wstawiłam poniżej, niewielu na pierwszy rzut oka zobaczy napis Wilno, albo postać wychodzącą z bramy.
Istniejemy w rzeczywistości bez większego zainteresowania tym, co nam nie jest do szczęścia potrzebne wychodząc z założenia, że jak pojawi się okazja, poprzez którą osiągniemy zysk, jest ok.
W momencie, gdy zaczynamy "burzyć system", który pozwala nam istnieć, wszystko sprawia wrażenie niefortunnego zbiegu wydarzeń, a faktycznie jest dokładnie odwrotnie.
Powodzenia w szukaniu punktów zwrotnych, umożliwiających nowe, prawidłowe spojrzenie ;)
Wileńskie refleksje nad sobą;
ja i Europa?
dziwne porównanie?
nie masz
bo nie potrzebujesz


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz