Tematyka


Tematem strony będzie to wszystko, co mnie olśni :) zapraszam zainteresowanych olśnieniem (?)

wtorek, 24 maja 2016

Nanotechnologia i przestrzeń w roli głównej z "ja"

Całość

Niby proste i oczywiste, ale co autor miał na myśli? pytają niektórzy;
Gdy patrzymy przed siebie co widzimy? Kiedy przechylamy głowę, widok niewiele się zmienia, bo drzewa stoją gdzie stały, ludzie chodzą gdzie chodzili, rzeki płyną jak płynęły, czasami zmieniają kierunek :) przy "pomocy"/ interwencji/ingerencji człowieka, ale to wszystko, a nawet i więcej jest bez zmiany w naszym powiedzmy postrzeganiu. Czyli nie widzimy tu zmian, a to oznacza , że prócz siebie, swojego Ja, nie widzimy nic więcej. Koncentracja na sobie ogranicza nas na wielu poziomach pojmowania, odczuwania, postrzegania.
Zajmowanie się nieustannie sobą powoduje ciągłe odczucie nowych zachcianek, ciągły brak spełnienia, frustrację, niezadowolenie, smutek, żal i wszystko cokolwiek jest skutkiem takiego stanu rzeczy.
Szukamy najlepszych rozwiązań, pytamy , prosimy o radę mądrzejszych, modlimy się o więcej, bo ciągle nam czegoś brak, ale to wszystko ( nie dość, że jest ok.) wytrąca nas z równowagi, wprowadza  w sytuacje stresujące, wypycha do psychologów i innych fachowców...wszystko w celu poprawy jakości naszego życia.
Nasze nieodłączne "ja" bezustannie woła, że czegoś chce.
Ciekawe, że o ile posiadamy w zasięgu ręki całą nieskończoność, szukamy, pytamy i tracimy nerwy kręcąc się wokół własnej osi.
Paradoksalnie może zabrzmi, ale encyklopedyczne informacje są w przestrzeni, w której jesteśmy, a to niewiele z tego, co się tu znajduje. Cała rzeczywistość, a w tym przeszłość, przyszłość,dokładnie absolut pojmowany jak tylko potrafimy, to namiastka Nieskończoności, w której jest spełnienie, szczęście.
Największe osiągnięcia w zakresie najnowszych technologii są niczym w porównaniu do tego, co jest w realu, czego nie widzimy, a do czego dążymy ;)
Jak korzystać z tego o czym mówię?
Niby wystarczy się dostroić, podłączyć do tej "machiny" ( okropna nazwa) szczęśliwości i tyle, ale aby podłączyć się, istotne jest zrozumieniu sensu istnienia, celu naszej obecności tu, gdzie jesteśmy, przestrojeniu myślenia. Totalnego odwrócenia rozumowania i odkrycia tego, co zasłonięte, bo koncentracja na sobie, na swoim "ja" zawsze doprowadza do katastrofy, a poza tym nie pozwala widzieć więcej.
Jedną z cech jakie zauważamy, a przynajmniej większość z nas, tą jedną z cech świadczących o ograniczeniu się do siebie samych jest nieustanny brak czasu. Przyjmujemy błędnie, że niewiele mamy czasu do zrobienia tylu wspaniałości, zamiast zrozumieć i odczuć, że czas nie jest w tym celu.
Czyli, jeśli skupiamy się na sobie, "ja" ( o którym nie mamy pojęcia czym faktycznie jest) zatrzymuje nas,ogranicza i blokuje chęć odkrycia tego, co daje prawdziwe szczęście, nieustanne szczęście, a nie chwilowe zaspokojenie "brzuszka".

Jeśli nic nie napisałam o nanotechnologii, to widocznie napiszę innym razem ;)

czwartek, 19 maja 2016

Piękna postać- Epoka


Piękna Epoka 
Belle epoque

Epoka- kobieta- piękną jest, każda, ma swoje sekrety, tajemnice i urzeka blaskiem.
Żeby nie było, że nic nie tworzę....to jest oto mój zachwyt dla Epoki.
Co pięknego? Co zachwyca, urzeka, gdy idę choćby rano i widzę sterty śmieci, a smród przejeżdżającej śmieciarki długo utrzymuje się w uliczkach szczypiąc oczy, drażniąc węch.
Co w tym wszystkim pięknego? Bo jeśli bierzemy całość pod uwagę, jeżeli potrafimy bez wewnętrznych ograniczeń spojrzeć na więcej niż nasze chcenie wypełnienia (tu może być dla wielu niezrozumienie znaczenia słów), piękno samo ciśnie się do nas, a wtedy początkowo malutka, potem większa radość przenika naszą istotę, jakkolwiek ją odczuwamy.
Zawsze chodzi o COŚ więcej niż pojmujemy ;)

piątek, 13 maja 2016

Nic nie dzieje się przypadkiem

Wszystko jest dokładnie ze sobą zestrojone, chociaż wcale tego nie zauważamy, a nawet powiem więcej, widzimy coś dokładnie odwrotnego niż jest faktycznie i stosujemy wewnętrzne metafory by cokolwiek zrozumieć z tego, co się dzieje w naszym życiu, co nas spotyka, co dostrzegamy w otaczającej nas rzeczywistości.
Bo niby jak zrozumieć, że choroba jest czymś, co ma związek z fenomenalnym połączeniem wszelkich pozytywów, jakich nie dostrzegamy, choć odgrywają decydująca rolę w różnych sekwencjach istnienia?

Niby banalne porównanie...ale skoro wszystko jest ze sobą idealnie zestrojone i nie ma w tym żadnych niekonsekwencji, to rodzi się pytanie: po co choroby, cierpienie, ból, smutek, wszelkie traumy, dramaty ....można wyliczać bez końca, no po co to wszystko?
Skoro nawet nie wiemy jak to się dzieje, że informacje, które do nas docierają choćby przez oko są w niewielkim stopniu przez nas odczytywane, w jakimś  fragmentarycznym stopniu z tego, co możemy odebrać, dlaczego nie wszystko odczytujemy?
Proste, bo tak mamy nastawione swoje "odbiorniki", tak jesteśmy "zaprogramowani" , inaczej pęklibyśmy z nadmiaru przyjemności. Wiem, że brzmi to abstrakcyjnie, absurdalnie i nawet totalnie bezsensownie, a może też idiotycznie, ale jest możliwość sprawdzić o czym mówię.
Nie jesteśmy tylko tym, co widzimy w lustrze, co odczuwamy, co myślimy, bo to zaledwie strzępek informacji ze stanem faktycznym. Rozwój człowieka to nie fizyczne zmiany ewolucyjne, czyli nie kropeczka nad "i", ale cały alfabet na 10 poziomach rozumienia i Zrozumienia, czyli odczucia połączonego z przenikaniem, z oddzieleniem od pozornego życia i nieprawdziwej przyjemności..

Jutro przeczytam ponownie, przemyślę....może coś zmienię ;)