Bo chcemy, oj! bardzo chcemy, ale czego?
Żyjemy w przestrzeni, w której zapisane są informacje, o jakich nie mamy pojęcia, czyli absolutnie wszystko co było, co jest i co będzie. Płynność, wzajemne przenikanie, świetlistości niebywałe zawarte wokół, ta cała różnorodność jest dla nas nieodczuwalna, więc wszelkie dywagacje czy coś można zmienić czy nie, czy coś jest absurdem albo i nie, pozostają na chwilę obecną w sferze dywagacji.
Skąd wiadomo? Można wyjaśnić, ale to jest szczegół wielkości oceanu, a my jak ziarenko piasku :D
Do niczego dzisiaj nam się nie przyda,
Zresztą to nie wszystko, co znajduje się poza naszym pojmowaniem. Czy może być coś jeszcze? Owszem i zdecydowanie więcej, niż wszelkie możliwe, a nawet paradoksalne wyobrażenia.
Przyjmijmy, że my, czyli ty, ja to jakby takie odbiorniki, które dostrajają się do różnego rodzaju fal, pomagających nam....żyć ( i ta kwestia zasługuje na wyjaśnienie, choć znam filmik wyjaśniający czym jest życie).
Z bardzo konkretnych powodów odłączyliśmy się od "Głównego Źródła" zasilania i efektem tego zaistniało całkowite ograniczenie naszej świadomości do....do tego, by było nam dobrze, przyjemnie, miło, bezpiecznie. Rozwijanie świadomości prowadzi do poszerzenia percepcji, ale bez zrozumienia po co to cała gra, nasze trwanie na ziemi jest niczym niezmącony sen.
...a sen będzie trwał kolejne lata, póki nie zdecydujemy się na zmianę.
Zmianę czego?
Zmiana musi zajść w nas, taki jeden mały detal, na który nie zwracamy w ogóle uwagi musi bezwzględnie zaistnieć.
Nasz mózg ma możliwość odczytywać w 100% to co do nas dociera, co nas otacza, przenika, działa na nas, ale z powodu zawężenia świadomości, oddalenia, ograniczenia się do odbioru i tylko odbioru ile jesteśmy w stanie pojąć?... jedynie kilka, może kilkanaście procent.
Jesteśmy bez inwencji względem głównej przyczyny wszystkiego, całego Absolutu i dlatego choć miewamy przebłyski świadomości, utkwiliśmy w marazmie własnych zachcianek.
Gdzie tu mówić o wyższej świadomości? Prawie abstrakcja.
Poprzez odłączenie się powiedzmy od Absolutu, widzimy świat jak nam zagrają skrzypce, każdy inaczej, każdy po swojemu. Czyli w zależności od tego, czy nada się jakaś rzecz, sytuacja itp do wykorzystania, wykorzystujemy, słyszymy odpowiednią melodię.
Trudno nam zrozumieć cierpienie, zło, choroby, ból samotności, które wyrastają jak grzyby po deszczu zwłaszcza niespodziewanie, ale ma to związek z naszym pojmowaniem rzeczywistości, bo jak mówić o kosmosie, patrząc na niebo przez lornetkę?
Bez znajomości przyczyny, nie wiemy jak prawidłowo radzić sobie ze skutkami, by nie wracały.
To nie jest proste ani do zrozumienia, ani do wyjaśnienia, ale konieczne do szczęścia.
....czy coś komuś wyjaśniłam?
sobie?
Ktoś podpowie?

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz