10 sfirot umyka, by po chwili pozwolić się zbliżyć, nie złapać, o nie. Początek i koniec w jednym momencie, w jednym punkcie niezrozumiałym.
Wspaniałe doznania w tworzeniu poprzez zagłębianie się w rozważania.
Jestem oszołomiona odczuciem, bo niby nic takiego, ale zawsze coś nowego powoduje, że patrzę i zadziwiam się. Wielkość ukryta za zasłonami Światów Wyższych, przyciąga jak magnes, mimo iż pragnienie związane z przyjemnością ukierunkowaną na siebie jest coraz większe.
Jeśli wiem, co jest celem, łatwiej podążać drogą z zamkniętymi oczami i uszami.
Parcuf w stylu sensesji słodko śpiewa, kołysze zapraszając do modlitwy.
Do końca droga daleka. jak patrzę myślę, że nie dam rady, że to mnie przerasta, ale zdaję sobie sprawę, że nie ja jestem głównym projektantem i wtedy wszystko nabiera sensu.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz